Potter

"Harry Potter i Więzień Azkabanu"

Zawsze uważałam, że Gary Oldman to genialny aktor i tym razem również się nie pomyliłam, kiedy zobaczyłam go w roli Syriusza. Ale to, jak przedstawiono całość fabuły, uważam za jedno wielkie nieporozumienie. Ja nie wiem, czy reżyser wiedział, czego się podejmuje, ale otoczenie Blacka - to jest dziwaczny, zblazowany Lupin - zupełnie nie przypominało tego, co w książce. Może i Remus nie należał do najdzielniejszych i najbardziej ogarniętych ludzi, ale zdecydowanie nie zasługiwał na to, by zrobić z niego wyleniałego wilkołaka, który większość swojego życia spędza na nerwowych uśmiechach. Jakby tego było mało, ktoś zupełnie rozminął się z powołaniem, kreując w sposób wizualny postać Glizdogona. Był to faktycznie tchórzliwy drań, ale jeśli jego jedynym przeznaczeniem miało być szczerzenie się dwoma przednimi zębami do kamery, to ja bardzo przepraszam. Sytuację jak zwykle ratował Alan Rickman, popisowo grając Severusa Snape'a. Niestety, co dobre szybko się kończy. Reżyser prędko dał nam do zrozumienia, że Harry Potter ma być głównym bohaterem tej farsy. I co zrobił? Ano, wetknął nam jak zwykle Daniela Radcliffe i pogruchotał nam światopogląd jego papierową grą.

Wina włoskie - teksty piosenki - Gry Logiczne - Beyonce - Fora - Tanie domeny - druk wielkoformatowy - sos sojowy - noni - fotografia ślubna - Załóż własny sklep - oscGold - Odzież